z zamiłowania do piłki nożnej
Menu
0 Comments

Po wielu latach bycia numerem dwa w końcu miał zostać podporą reprezentacji, a zarazem jej kluczowym graczem jako pierwszy bramkarz na tegorocznym światowym czempionacie. Niestety w Rosji stało się coś, czego nikt się nie spodziewał patrząc na dyspozycję Davida De Gei przez ostatnie kilka sezonów. Co było zatem powodem słabej dyspozycji golkipera ,,La Furia Roja”?

Najlepszy bramkarz świata?

Gdy latem 2011 roku przychodził na Old Trafford, był wyśmiewany przez swoją posturę. Po każdej puszczonej bramce pojawiały się słowa krytyki w kierunku Sir Alexa Fergusona, a sam De Gea był mieszany z błotem. Z czasem jednak młody Hiszpan przybrał na wadze, zdecydowanie poprawił swój wygląd fizyczny poprzez ciężką pracę na siłowni i stał się pewnym punktem drużyny. W sezonie 2012/2013 był filarem zespołu, który zdobył mistrzostwo Anglii, a chyba wszyscy pamiętają jedną z jego najlepszych parad bramkarskich jaką wykonał po strzale Juana Maty z rzutu wolnego.

W kolejnym sezonie został wybrany najlepszym piłkarzem ,,Czerwonych Diabłów”, a mimo to nie zagrał ani minuty na tragicznym dla Hiszpanii mundialu w Brazylii. De Gea często był pomijany przy wyborze obsady bramkarskiej, a zwłaszcza dlatego, że miejsce na tej pozycji miał zagwarantowane sam Iker Casillas. Słabsza dyspozycja byłego golkipera Realu Madryt doprowadziła do tego, że David De Gea od EURO 2016 miał pewne miejsce w składzie reprezentacji Hiszpanii. Dzięki swoim pokazom umiejętności w lidze angielskiej De Gea jest w trójce najlepszych bramkarzy na świecie, a przez wielu jest uważany nawet za najlepszego na świecie i trudno z tym dyskutować patrząc na statystyki bramkarza.

Ciężki mundial w Rosji…

Hiszpania szturmem dostała się na mundial w Rosji. Po nieudanych mistrzostwach Europy w 2016 roku byli niezwykle zmobilizowani, aby udowodnić światu, że nadal należą do ścisłej czołówki. W eliminacjach drużyna byłego już trenera Julena Lopetegui była niepokonana i zwyciężyła w 9 spotkaniach, remisując przy tym tylko jedno spotkanie. David De Gea zagrał w dziewięciu meczach i aż w sześciu udało mu się zachować czyste konto. Narodowa kadra wraz nim w bramce straciła tylko trzy gole. Hiszpan w końcu po latach stał się ostoją już nie tylko klubu, ale też swojej ojczyzny. Fantastyczne interwencje w czasie eliminacji do mundialu miały dać spokój w bramce reprezentacji.

W przeddzień mistrzostw w Rosji, De Gea znowu wielokrotnie udowadniał swoje najlepsze oblicze w barwach Manchesteru United. W całym sezonie 2017/2018 Hiszpan rozegrał 46 zawodów, tracąc przy tym 35 bramek i zachowując 22 czyste konta. Za całokształt swojej kapitalnej kampanii został nagrodzony Złotymi Rękawicami dla najlepszego bramkarza ligi angielskiej.


Można śmiało mniemać, że ostatni sezon klubowy był tylko „dobrym złego początkiem” dla tytułowego bohatera. Powiedzieć, że mistrzostwa zaczęły się dla niego źle, to nie powiedzieć nic. Już w pierwszych minutach meczu z Portugalią musiał wyciągać piłkę z siatki po rzucie karnym egzekwowanym przez Cristiano Ronaldo. Najgorsze było jednak przed nim, bo przez swoją niefortunną „interwencję” w 44. minucie tegoż właśnie meczu został przez hiszpańskie media potraktowany gorzej niż niejedni złoczyńcy. Na szczęście dla niego mecz zakończył się remisem i drużyna zdobyła chociaż symboliczny punkt. Dla niego jednak to nie był koniec, gdyż musiał jeszcze raz patrzeć jak piłka wpada do bramki po strzale Ronaldo z rzutu wolnego. Tutaj także można dopatrywać się winy hiszpańskiego golkipera, bo nie najlepiej ustawił mur. Tylko dobra dyspozycja Diego Costy i bramka życia Nacho dały De Gei resztki pewności siebie, bo nie musiał obwiniać się za porażkę, a za potężny błąd przy drugiej bramce Portugalii. Ciężko szukać na siłę winy De Gei za ten remis, bo co prawda popełnił błąd przy bramce numer dwa, tak jednak przy rzucie wolnym, pomijają średnio ustawiony mur, i karnym był bez szans.

Golkiper jednak był spokojny, a wsparcie jakie dostał po błędzie od swoich kolegów i trenera Hierro było bardzo potrzebne, a nawet wręcz niezbędne. Kolejny mecz na mundialu to starcie z pozornie słabym Iranem. Hiszpania zdobyła spokojne trzy punkty, a De Gea nie musiał ani razu interweniować, bo Irańczycy nie oddali nawet jednego celnego strzału na bramkę. Ostatni mecz grupowy to konfrontacja z Maroko. De Gea oczywiście, mimo krytyki mediów hiszpańskich wystąpił od pierwszej minuty. Po katastrofalnym błędzie obrony, musiał stawić czoła w sytuacji „sam na sam” z Boutaibem i niestety w tym starciu poległ. W tej samej rywalizacji jeszcze w pierwszej połowie dokonał swojej jedynej interwencji na mistrzostwach świata w Rosji. Gdyby nie on, prawdopodobnie padłaby wtedy druga bramka dla Azjatów. Po wrzucie futbolówki z autu zawodnik drużyny z Azji w sytuacji podobnej do poprzedniej przegrał tym razem starcie z De Geą. W końcówce meczu golkiper Hiszpanii bezradnie spoglądał na kolejny strzał lecący do bramki, po strzale z główki En-Nesyriego był bez szans wobec piłki lecącej w samo okienko. Hiszpania wyszła z grupy z pierwszego miejsca, ale David De Gea na pewno nie był określany jako podpora drużyny.

Faza pucharowa – starcie z gospodarzami

Przed meczem w 1/8 finału z Rosją hiszpańscy kibice z niepokojem spoglądali na to, że bramce stanie właśnie de Gea. Mieszkańcy Półwyspu Iberyjskiego stracili zaufanie do de Gei, ale nadal wiedzieli, że jest on przecież topowym bramkarzem i w końcu musi zacząć bronić na optymalnym poziomie… Problem w tym, że nie miał okazji do udowodnienia swojego kunsztu. Jedyna bramka dla Rosji padła z rzutu karnego, gdzie ciężko szukać winy bramkarza. Po remisie w meczu, De Gea ratując swój wizerunek w kadrze musiał zostać bohaterem rzutów karnych. Tak się jednak nie stało, a było wręcz przeciwnie. De Gea dwukrotnie był bliski obrony karnego, ale nie zrobił tego ani razu. Komentatorzy obwiniali go, że piłka przeleciała pod nim przy próbie obrony jednego karnego, ale przecież w rzutach karnych to strzelający musi strzelić, a bramkarz tylko może. Hiszpania odpadła, upadł De Gea. Teraz znowu będzie musiał pracować na swoje nazwisko, bo w kraju kibice pewnie na długo będą wypominać mu nieudane mistrzostwa świata.

Powody klęski

Najgorszy bramkarz w historii turnieju. De Gea rozegrał w Rosji 420 minut i 38 sekund. W tym czasie na 7 strzałów w kierunku jego bramki, do siatki piłka wpadła aż sześciokrotnie! De Gea popisał się na mundialu tylko J E D N Ą interwencją, która nota bene dała remis Hiszpanii w meczu z Maroko, ale to jest za mało jak na bramkarza tej klasy. W normalnych warunkach, gdyby De Gea nie był w światowym topie, pewnie nikt by nie wypominał mu tak tego co zrobił, a właściwie czego nie zrobił w Rosji. Hiszpan przecież popełnił błąd przy tylko jednej bramce, ale był to błąd, który zapamięta mu cały świat. Pozostałe pięć trafień to strzały nie do obrony, hmm… nie do obrony dla zwykłego śmiertelnika, ale przecież De Gea jest z kosmosu. Właśnie wydaje mi się, że głównym powodem, przez który De Gea jest traktowany jako nieudacznik i największy winowajca słabej gry Hiszpanii, jest on sam! W rozumieniu takim, że przyzwyczaił swoich fanów do robienia rzeczy niemożliwych, a na mistrzostwach po prostu nie popisał się takim zagraniem, które należałoby do takiego grona.

Żaden bramkarz nie jest faworytem do obrony rzutu karnego, sytuacji „sam na sam” czy perfekcyjnego rzutu wolnego, ale przecież De Gea to robił i właśnie dlatego wielu uważa, że powinien zagrać dużo lepiej, a przede wszystkim bronić więcej, ale trafił na sytuacje, które zdarzają się rzadko, a przy stylu gry Hiszpanów, nie miał nawet okazji na wykazanie się lepszymi umiejętnościami. Innym powodem słabszej dyspozycji bramkarza Manchesteru United może być po prostu nietrafienie z formą i zmęczenie „materiałem”. Cały sezon De Gea grał na najwyższych obrotach, w prawie każdym meczu popisywał się fenomenalną interwencją, był po prostu w transie. Na mistrzostwach tego zabrakło, może było to spowodowane tym, że De Gea był po prostu zmęczony sezonem i wysiłkiem jaki włożył w poprzednią kampanię ligową. Forma, która także gdzieś uciekła, nie wróciła na czas mistrzostw i po prostu pech chciał, że De Gea nie potrafił robić rzeczy niemożliwych w bramce.

Osobiście jako fan ,,Czerwonych Diabłów” nigdy nie posądziłbym Davida o to, że zabraknie mu koncentracji, ale czy tak właśnie nie było? Poza słabszą formą i krytyką mediów, u De Gei zawiódł według mnie brak „chłodnej głowy”. Po latach grania, gdy ma się przed sobą Jonesa, Smallinga, Rojo czy innych młodych zawodników Manchesteru United De Gea był przyzwyczajony do wznoszenia się na wyżyny swoich umiejętności co tydzień.

Umówmy się, że obrońcy Manchesteru to nie ta sama półka co Pique i Ramos i może właśnie dlatego De Gea nie był skoncentrowany w sposób taki, w jaki powinien. De Gea mógł być pewny, że w reprezentacji nie zawiodą go koledzy z obrony, bo błędy Ramosowi czy Pique zdarzają się dużo rzadziej niż defensorom Manchesteru United. Hiszpan mógł wychodzić na mecz z nastawieniem, że dzisiaj nie będzie musiał się tak starać, bo nie będzie okazji i to mogło go zgubić. Gdyby zagrał na maksimum swoich możliwości, to myślę, że Hiszpania mogłaby wyjść z grupy z dziewięcioma punktami. Oczywiście trzeba obronić Hiszpana, bo to, że media hiszpańskie i światowe oskarżyły De Geę o słabą grę zespołu, to zdecydowanie przesada i zaślepienie przez „niby” dobrą grę drużyny, która wymieniała podania w głównej mierze tylko w poprzek boiska..

I tak znów będzie najlepszy

 

Jako kibic Manchesteru United mogę być spokojny o formę De Gei i myślę, że nie tylko ja mam takie zdanie. Gorsze dni zdarzają się każdemu, a on miał taki tylko w pierwszym meczu na mistrzostwach. Później zachował czyste konto z Iranem, a przy reszcie puszczonych bramek i w konkursie rzutów karnych nie miał praktycznie najmniejszych szans. Jestem pewny, że w przyszłym sezonie De Gea znowu popisze się wieloma fenomenalnymi interwencjami popełniając przy tym znikomą ilość błędów.

Tagi: , , , ,

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o