z zamiłowania do piłki nożnej
Menu
0 Comments

W ubiegłym sezonie Liverpool niespodziewanie dostał się do upragnionego finału Ligi Mistrzów, po tym jak zdobył 12 punktów w swojej grupie. W ćwierćfinale tych rozgrywek natomiast sensacyjnie wyeliminował Manchester City. Finał jednak dla podopiecznych Kloppa nie ułożył się tak kolorowo, bo już w 30 minucie spotkania, murawę musiał opuścić gwiazdor drużyny z Anfield – Mohamed Salah.

To zdarzenie zdecydowanie ułatwiło Realowi Madryt rozstrzygnąć losy rywalizacji na swoją korzyść i to ,,Królewscy” mogli wznieść Puchar Ligi Mistrzów aż trzeci raz z rzędu. Piękna przygoda ,,The Reds” z Champions League sprawiła, że stosunkowo młoda drużyna, jaką niewątpliwie jest Liverpool, nabrała sporego doświadczenia. Zarząd klubu ze względu na ponadprzeciętne wyniki seniorów nie szczędził pieniędzy na transfery.

Pierwsza bomba transferowa

Wcześniejsze doniesienia mediów potwierdziły się i Naby Këita, były pomocnik RB Lipsk, przeszedł do Liverpoolu za 60 mln euro. Transfer Këity był już uzgodniony w poprzednim okienku transferowym. Co cechuje byłego gracza ,,Byków”? 23-letni Gwinejczyk jest zawodnikiem niezwykle uniwersalnym. Może on zagrać na pozycji bocznego pomocnika, jak i również w środku pola jako ofensywny czy defensywny zawodnik. W trykocie ,,Die Bullen” zagrał 58 oficjalnych meczów, w których i strzelił łącznie 14 goli. Piłkarz ten jest jeszcze dosyć młody i z pewnością się rozwinie, a zwłaszcza dlatego, że Jurgen Klopp lubi stawiać na młodzież i już nie raz nam to udowodnił.

Czołowy gracz Ligue 1

Kolejnym wzmocnieniem teamu Premier League jest 24-letni Fabinho, będący defensywnym pomocnikiem. Kwota transferu to około 50 mln euro. Dotychczas grał w AS Monaco, gdzie zagrał 167 meczy i zdobył 23 bramki. 188 cm wzrostu i potężna prawa noga – taki właśnie jest Brazylijczyk. Z pewnością to dobra i przemyślana transakcja, a sam Fabinho wniesie na boisko naprawdę wiele jakości.

Powrót na stare śmieci

Wraz z końcem rozgrywek w Europie do klubu powrócili wypożyczeni gracze. Jeden z nich to belgijski napastnik – Divock Origi. W poprzednim sezonie przebywał on w Niemczech, w Wolfsburgu. Brał tam udział w 31 zawodach, zaliczając sześć trafień. Teraz powraca on na Anfield i czeka go trudne wyzwanie – będzie walczył z Roberto Firmino o pierwszy skład. Belg niestety jest na przegranej pozycji, ponieważ jego rywal prezentował niesamowitą formę strzelecką, zachwycił swoimi umiejętnościami, a także stał się częścią ofensywnego trio z Salahem Mane.

Kolejny zmarnowany talent

Drugim zawodnikiem, który powróci do ,,The Reds” jest Lazar Markovic. Serb potrafi zagrać na obu skrzydłach oraz na środku boiska. Do Liverpoolu przeszedł w sezonie 2015/16 z portugalskiej Benfici, Zagrał tam zaledwie 19 meczy i strzelił tylko 2 gole. Lazar jest bardzo szybkim zawodnikiem i z pewnością ma ogromny potencjał. Nie ma jednak praktycznie żadnych szans na przebicie się do pierwszej jedenastki, gdyż na prawym skrzydle jest Mohamed Salah – zawodnik sezonu Premier League; najlepszy strzelec ligi angielskiej. Najprawdopodobniej zostanie po raz kolejny wypożyczony, a może i nawet sprzedany do jakiegoś innego zespołu.

Polska bramkarzami stoi

Do pierwszego zespołu dołączył również Kamil Grabara. Dotychczas Polak był podstawowym golkiperem w drużynach juniorskich. Oprócz naszego rodaka, Liverpool posiada jeszcze dwóch innych bramkarzy: Kariusa i Mignoleta. Ten pierwszy stracił zaufanie trenera i kibiców, po swoich fatalnych interwencjach w finale Ligi Mistrzów. Mignolet zaś, może inie znajduje się w takiej dyspozycji jak de Gea czy Neuer, aczkolwiek jest całkiem dobrym bramkarzem. Można mniemać, że to on będzie strzegł bramki ,,The Reds” w nadchodzącym sezonie. Grabara jest jednym z największych, o ile nie największym bramkarskim talentem w Europie i nie wykluczone, że za dwa, bądź trzy lata piłkarz urodzony w Rudzie Śląskiej pójdzie w ślady Jerzego Dudka i w przyszłości zostanie pierwszym bramkarzem Liverpoolu.

Tagi: , , , , , ,

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o