z zamiłowania do piłki nożnej
Menu
0 Comments

By Agência Brasil ([1]) [CC BY 3.0 br (https://creativecommons.org/licenses/by/3.0/br/deed.en)], via Wikimedia Commons

Prezentujemy sylwetkę kolejnego piłkarza, tym razem Jeroma Boatenga, którego droga na szczyt również nie należała do tych najprostszych. Co prawda Niemiec jest dziś mistrzem świata z Brazylii czy zdobywcą Ligi Mistrzów, niemniej nic nie wskazywało na to, że jego zawodowa kariera będzie obfitować w takie sukcesy.

Dzieciństwo

3 września 1988 roku w Berlinie Zachodnim dochodzi do narodzin Boatenga. Jego matka jest Niemką, ojciec natomiast pochodzi z Ghany. Co więcej, Jerome dorasta ze swoim bratem – Kevinem-Princem, który jest jego bratem, ale przyrodnim. Już od dzieciństwa Niemiec bardzo interesował się piłką, aczkolwiek to właśnie on był najmniej utalentowanym piłkarzem w rodzinie. Co się później okazało, wiemy wszyscy – Jerome Boateng staje się czołowym defensorem świata.

Ambicje

Ambicje, determinacja i zaangażowanie to główne składniki, które składały się na końcowy sukces. Boateng był również większy oraz wyższy od swoich rówieśników, niektórych przerastał nawet o głowę. Był dosyć dobrze zbudowany i niezwykle silny pod względem fizycznym, co widzimy dzisiaj. Radzi sobie niemal z każdym rywalem w pojedynku jeden na jeden, a pomogła mu w tym w dużej mierze gra w młodzieńczym wieku. Jeszcze jako chłopiec marzył o grze w barwach FC Barcelony, której kibicował.

Lata ciężkiej pracy

W 2002 roku związał się z Herthą, ale nie był to jego pierwszy klub w karierze, bo w latach 1994-2002 szkolił się w Tennis Borussii Berlin. Jednak to kontrakt ze „Starą Damą” był kluczowy dla berlińczyka. Najpierw trenował z młodzieżowymi sekcjami, następnie zaś grał w rezerwach, aż w końcu w roku 2007 dostał powołanie do pierwszej drużyny. Miał zaledwie 18 lat i w tak młodym wieku stał się podstawowym piłkarzem wówczas najpierw w układance  Karstena Heine, a następnie Lucienia Favre’a. Dobra gra sprawiła, że perspektywicznym obrońcą zaczęły się interesować coraz to mocniejsze ekipy…

Przełom w Dolnej Saksonii

Ostatecznie Jerome Boateng trafił do Hamburgera SV. Wydano na niego lekko ponad milion euro, co dziś wydawało by się kwotą śmieszną. W Hamburgu szło mu naprawdę dobrze, a można powiedzieć, że nawet świetnie. „Rothosen” liczyli się w walce o tytuł, jak i również godnie reprezentowali Niemcy na arenie międzynarodowej. Sezon 2009/2010 był tym przełomowym – w 2010 roku w RPA miały miejsce mistrzostwa świata. Joachim Löw docenił swojego rodaka i postanowił powołać go na mundial. A to wcale nie był koniec niespodzianek!

Bratobójczy pojedynek i Premier League

Podczas turnieju w Afryce, Jerome dostał szansę od Löwa. Co ciekawsze, mowa tu o meczu Niemców z Ghańczykami. Dla Europejczyków grał Jerome, dla Ghany Kevin – był to pierwszy w historii mecz mistrzostw świata, w którym dwaj bracia stanęli przeciwko sobie. O ile Kevin-Prince wybrał grę dla Ghany, gdyż chciał uczcić swojego ojca; wypowiedział nawet słowa: „Jestem dumny, że jestem Afrykaninem.”, tak Jerome był żądny sukcesów i dlatego też wybrał grę dla Niemiec. Spotkanie braci zakończyło się wygraną Niemców 1:0. Ponadto historia zatoczyła koło, jako że w 2014 roku te reprezentacje znów się spotkały na światowym czempionacie, jednakże tym razem było 2:2.

Wartość po imprezie w RPA wzrosła i zainteresowanie Boatengiem wyraził Manchester City. „Obywatele” zaoferowali włodarzom Hamburgera ponad 10 milionów funtów i ta gotówka wystarczyła na to, by wykupić stopera na zasadzie definitywnego transferu. Przygoda z Premier League nie była jednak długa, ponieważ w Manchesterze Niemiec zagrał tylko 24 razy. Na Wyspach borykał się przede wszystkim z kontuzją. Współpraca Boatenga i City trwała tylko rok, a Jerome trafił do Bayernu Monachium, w którym gra do dziś.

Lider defensywy

Dlaczego wybór padł na Bayern? Cóż… klub z Bawarii był o tyle istotny, że Boateng mógł liczyć w nim na regularną grę, a co więcej, gra na krajowym podwórku pozwoli mu dostać się na stałe do reprezentacji Niemiec. Tak faktycznie się stało – kwota 13,5 miliona euro wystarczyła. Umowa obowiązywać miała przez 4 lata, niemniej jak doskonale wiemy szefostwo „Die Roten” szybko poznało się na nowym obrońcy i przedłużyło z nim kontrakt. Już kampania ligowa 2011/2012 była niesamowicie udana, gdyż Bayern zajął drugie miejsce w lidze, osiągnął finał Pucharu Niemiec (przegrał z Borussią Dortmund, przyszłym zdobywcą krajowego pucharu) oraz dostał się do ścisłego finału najbardziej prestiżowych rozgrywek klubowych w piłkarskiej Europie, czyli Lidze Mistrzów, gdzie przegrał po konkursie rzutów karnych z londyńską Chelsea.

Sezon mistrzowski

Po udanym sezonie przyszedł czas na jeszcze większe osiągnięcia. Właśnie takie mogliśmy ujrzeć w latach 2012/2013. Pod wodzą Juppa Heynckesa Bawarczycy zdobyli potrójną koronę. Jaki miał w tym udział sam Boateng? Pod skrzydłami doświadczonego szkoleniowca z Mönchengladbach, niemiecki defensor grał pierwsze skrzypce w składzie monachijczyków. Szybko dostał się do pierwszej jedenastki i miejsca już nie oddał. W finale Pucharu Niemiec Bayern zdołał pokonać VfB Stuttgart 3:2 po zaciętej konfrontacji. Pięćdziesiąta edycja Bundesligi też została zdominowana przez klub z Bawarii, który wyprzedził wicemistrza kraju – Borussię Dortmund – o 25 punktów! Co ciekawsze, Bayern zagrał z „BVB” w jeszcze jednym ważnym meczu, a mowa tu o finale Ligi Mistrzów. Borussia w tragicznych okolicznościach przegrała puchar, tracąc bramkę w samej końcówce. Wówczas doszło do końca złotej ery tego zespołu.

Dominacja krajowego podwórka

Z roku na rok byliśmy świadkami coraz większej dominacji Bayernu. Klub, który był tłem dla mistrzowskiej ekipy „Die Borussen”, powrócił na sam szczyt, wygrał ligę niemiecką aż sześć razy. Podobnie wyglądała również sytuacja w DFB Pokal. O ile nie udało się już wygrać UEFA Champions League, tak to „FCB” byli i są drużyną, która najgodniej reprezentuje Niemcy na arenie międzynarodowej. Zaś Jerome Boateng tylko zyskiwał na wartości, jak i również stawał się coraz lepszym, o ile to nie najlepszym obrońcą w Europie. Dziś interesują się nim topowi giganci na czele z Paris Saint Germain.

Mistrz świata

Impreza w Brazylii dostarczyła nam wiele emocji. Do Ameryki Południowej z reprezentacją naszego zachodniego sąsiada poleciał między innymi Jerome Boateng. I pobytu poza granicami swojej ojczyzny nie mógł sobie chyba lepiej wyobrazić. To, że Niemcy trafiły do grupy G wraz ze Stanami Zjednoczonymi, Ghaną oraz Portugalią wiedzieliśmy już przed turniejem. Piłkarze Löwa dość łatwo ją wygrali, a z mundialem sensacyjnie pożegnała się bardzo wcześnie Portugalia. Schody rozpoczęły się dopiero w fazie pucharowej. W ramach 1/8 finału piłkarskich mistrzostw świata Boateng i spółka mierzyli się Algierią. Co prawda Afrykańczycy nie należą do najmocniejszych, jednakże przyszli triumfatorzy pokonali reprezentanta Czarnego Lądu dopiero po dogrywce, a było bardzo blisko konkursu rzutów karnych, gdyż Mesut Özil zapewnił swoim kolegom awans strzelając gola w ostatniej minucie dogrywki.

W ćwierćfinale doszło do pozornie niezwykle ciekawego szlagieru z Francją, ale „Trójkolorowi” nie postawili zbyt wysoko poprzeczki, a triumf Niemcom zapewnił Mats Hummels. To co wydarzyło się w półfinale, wie chyba każdy. Niemieccy piłkarze dali popis swoich umiejętności i rozgromili gospodarzy czempionatu 7:1. W meczu o tytuł górą również byli Niemcy. Tym razem pokonali oni Argentynę, lecz trzeba było czekać do dogrywki, gdy trafienie zaliczył Mario Götze. Podczas mundialu w 2014 gracze Löwa ustanowili rekord wymienionych podań  – było ich 3754, czyli o jedno więcej niż wymienili poprzedni rekordziści, czyli Hiszpanie. Był to czwarty tak prestiżowy tytuł dla „Orłów”.

„Klątwa mistrza”

Czy cztery lata później było podobnie? Otóż nie. 2006 – Włochy wygrywają mundial, 2010 – Włochy nie wychodzą z grupy. 2010 – Hiszpania wygrywa mundial, 2014 – Hiszpania nie wychodzi z grupy. 2014 – Niemcy wygrywają mundial, 2018 – Niemcy nie wychodzą z grupy. – Czy to jest przypadek? To już taki trzeci z rzędu, a idąc tym tokiem myślenia, Francja nie wyjdzie z grupy podczas mistrzostw świata w Katarze. Czy tak faktycznie się stanie? Okaże się za cztery lata.

Walka o najwyższe cele

Po nieudanym turnieju w Rosji czas na kolejne trofea. W Bundeslidze „Nihil novi” i Bayern pewnie znów wygra ligę i Pokal. W kadrze mistrzów Niemiec znajduje się wielu zawodników, którzy zawiedli na wschodzie – Neuer, Boateng, James, Thiago czy wreszcie Lewandowski będą chcieli odgryźć się za wcześniejsze niepowodzenia. Co prawda w ostatnim czasie mówiło się o wypożyczeniu Boatenga do „PSG”, aczkolwiek lider defensywy monachijczyków najprawdopodobniej pozostanie na Alianz Arenie na kolejny sezon.

Polecamy również inne artykuły z tej serii:

Radja Nainggolan – droga na szczyt

N’Golo Kante – od zera do mistrza świata

Samuel Umtiti – imigrant na głębokich wodach

 

Tagi: , , , ,

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o